Jestem absolutnie zachwycona tą maską, jest to już moje drugie opakowanie i na pewno nie ostatnie (tego jestem akurat na 100% pewna).
Ale po kolei, testowałam wersję do włosów suchych i zniszczonych, mimo tego, że w bardzo fatalnym stanie ich nie mam, jednak lubię zafundować im nawilżającą kurację, a ta maska idealnie się do tego nadaje. Jestem zachwycona jej składem, nie zawiera parabenów, glikolu propylenowego, SLS- ów i SLES- ów. Jej skład tak jak innych produktów tej firmy jest bardzo naturalny:
Produkt zalecany jest do włosów:
- suchych i trudnych do ułożenia,
- zniszczonych intensywnymi zabiegami fryzjerskimi, klimatyzacją, chlorowaną lub słoną wodą,
- łamliwych i pozbawionych blasku.
Najbardziej jednak do gustu przypadła mi woskowa konsystencja maski, nie spływa z mokrych włosów co bardzo ułatwia jej nakładanie.
Jako jedyna masko do włosów nawilżyła moje suche końcówki jednocześnie nie wzmagając przetłuszczania się u nasady. Zapach przypadł mi gustu, chociaż duża liczba osób nie toleruje go. Dość długo utrzymuje się na włosach. Myjąc je na wieczór, rano czuję jej zapach ;)
Jednak największym jej plusem jest cena i dostępność tej maski. Można ją dostać za około 20 złoty w niemal każdej aptece.
Jeżeli jeszcze nie używałyście maski Biovaxu to gorąco polecam jej zakup, starcza na baaardzo długo.



Dopiero zaczynasz prowadzenie bloga, a już wiem że bedę tutaj zaglądać częściej !
OdpowiedzUsuńZapradzam do mnie i .. obserwujemy ? :)